ODWIEDZAJCIE MNIE CZĘSTO I KOMENTUJCIE
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Z Archiwum X
Rok 2012
Styczen
O mnie
merine
23
,
Kluczbork
Słówko o mnie
Jestem szaloną osiemnastolatką. Moje hobby to czytanie książek, imprezy i taniec z ogniem. Słucham prawie wszystkiego a tańczę tylko przy muzyce dance i techno.
Zobacz mój profil
Notencje
2007-08-09
2006-11-02 Heheheh....
INSTRUKCJA OBSŁUGI DZIECKA

Charakterystyka ogólna:
- obiekt służący do realizacji niespełnionych ambicji rodziców
- powstaje najczęściej pod wpływem impulsu lub od niechcenia, rzadziej pod wpływem starannie
realizowanego planu
- prawie zawsze jego przyszłość znacznie odbiega od tej jaką mu zaplanowali rodzice.

Wykonanie:
Dziecko wykonujemy za pomocą prostych narzędzi w jakie natura wyposażyła rodziców. Jak na razie przeciętne dziecko powstaje bez użycia skomplikowanej linii technologicznej w domowej manufakturze lub gdziekolwiek indziej i zależy to od fantazji rodziców.

Modele:
- Model tradycyjny- uświadamia rodzicom jak wiele czasu i pieniędzy marnowali na wyjścia z przyjaciółmi, wyjścia do kina i na imprezy, wielogodzinne pogaduchy...
- Model bezobsługowy (wyposażony w nianię przez 24 godziny na dobę) - model szczególnie przyjazny dla rodziców; istnieje jednak zagrożenie, że po powenym czasie rodzice nie poznają swojego dziecka na placu zabaw przy domu.

Wyposażenie:
Każde dziecko wyposażone jest w najbardziej rozbudowany i pochłaniający mnóstwo energii "MECHANIZM STEROWANIA RODZICAMI" (MSR)

Funkcje MSR u maluchów: Funkcje MSR u nastolatków:
- płacz- funkcja wprowadza w rezonans - szantaż
układ nerwowy rodziców (niestety - udawanie
nie da się jej odłączyć) - bezczelne kłamstwa
- tupanie - natrętne prośby
- dzikie wrzaski - smutne minki
- gryzienie, szczypanie, histeria - "co wy tam wiecie jareccy"

Uwaga!
MSR odłączamy poprzez uruchomienie MECHANIZMU WYCHOWAWCZEGO (MW), który wbudowany jest w jednostki rodzicielskie i uruchamia się automatycznie, jeśli rodzicom grozi skrajne wyczerpanie lub tracą świętą cierpliwość. Odłączenie MW powoduje metamorfozę dziecięcia w potwora terroryującego otoczenie.

Funkcje dodatkowe nie należące do MSR:
:) słucha rodziców
:) nie marudzi
:) nie bałagani
:) nie brudzi się
:) bawi się grzecznie

Uwaga!
Jeśli dwie funkcje dodatkowe włączą się równocześnie oznacza to, że dziecko jest poważnie chore lub próbuje naciągnąć na coś rodziców.

Obsługa:
Rozpoczynamy od prostych czynności typu karmienie, przewijanie, ubieranie, wiązanie bucików, itp. Z czasem proste czynności zastąpi ciągła pogoń za kasą, by nadążyć za potrzebami nastolatka(ki).

Środki bezpieczeństwa:
Ponieważ rodzice nie są w stanie kontrolować jednostki sterującej, która znajduje się w główce dziecka muszą:
- wciąż ćwiczyć siłę chrakteru i odporność psychiczną
- być przygotowani na wszelkie niespodzianki
- na wszelki wypadek umieścić w apteczce środki uspokajające

Jeżeli wciąż wydaje się rodzicom, że jako dzieci byli grzeczniejsi to znaczy, że mają sklerozę. Dziecko należy trzymać krótko, najwyżej do 40 roku życia, inaczej się przeterminuje i zatruje rodzicom życie.
2006-09-24 Pierwsza część opka o moich 16 urodzinach





















Tak, tak... Dzisiaj skończyłam szesnaście lat. Jak miałam pięć lat, myślałam, że będąc w tym wieku będę już dorosła. Czuję się staro. Oglądając się w lustrze, szukam zmarszczek. Czuję jak mi rośnie garb na plecach. Czuję jeszcze, że niedługo będzie padał deszcz. Mój reumatyzm jest już w stadium zaawansowanym. Coraz trudniej mi się poruszać. Zaczynam zapominać gdzie zostawiam swoje rzeczy. Na dodatek dobija mnie zgubny fakt, że dzisiaj jest piątek trzynastego. Ale nie, ja się bez walki nie poddam. Dlaczego właściwie tak myślę? Wiem. To dlatego, że od dwóch tygodni właściwie nic mi się nie chce. Przecież jest środek wakacji! Może by zrobić jakieś przyjątko urodzinowe? Takie z tortem, Chipsami, grą w butelkę... Nie, to jest jednak zły pomysł. W czasie takich uroczystości czuję się strasznie głupio. Najgorzej jest wtedy, kiedy wszyscy na stojąco śpiewają huczne: „ Stooo lat, stooo lat....” I każą zdmuchnąć te kopcące świeczki. Brrr... 
Aż mi ciarki przeszły po moich biednych, zgarbionych, pryszczatych plecach. Najlepiej jest zostać w łóżku. Pospać sobie trochę. Nie narażając się na śpiewy i świeczki. Tym bardziej, że jest ten feralny piątek. Tym, co mają urodziny w ten dzień prawdopodobnie bardziej zagraża pech niż innym. Zostać w łóżku! No ba! To dopiero złota myśl.
-Wstawaj! Natychmiast! Już jedenasta!- No tak, moja kochana mamusia musi mi zawsze pomieszać szyki.
-Jeszcze tylko pięć minut...- Wybełkotałam.
-Niestety, moja droga. Idziesz z siostrą na basen.
-Ona może sama iść, ma przecież czternaście lat! Nie jestem jej niańką!
-Koniec, kropka.- To mówiąc moja rodzicielka podeszła do okna i odsłoniła żaluzje, wpuszczając do mojego mrocznego królestwa snop światła.
-Zasłoń te żaluzje, bo zaraz oślepnę! Oddawaj moją kołdrę! -No i już po spaniu! Moja mama wymyśliła niezły patent- jak nie chcę wstawać, zabiera ze sobą kołdrę. I jak tu spać bez kołdry?! Matki są brutalne.
Z wielkim, ale to z bardzo wielkim trudem zwlokłam się z łóżka. Trzeba stawić czoła temu wyzwaniu. Nie ma przebacz.
Miałam jednak dziwne przeczucie, że ten dzień będzie niezwykły. Przeczuciem owym byłam bardzo zaskoczona, ponieważ każdy dzień mojego szesnastoletniego pożycia na tej planecie był podobny do poprzedniego. Nawet ten, w którym miałam urodziny. Tym bardziej, że dzień ten, stojąc i patrząc przez okno określiłam zdaniem ”Nic się nie zmieniło”. Następnie zaczęłam się zastanawiać, czy w tym moim przeczuciu jednak coś nie tkwi. Rozmyślania zaczęłam od określenia, czy ten dzień będzie niezwykły pozytywnie, czy niezwykły negatywnie. Od razu stanął mi przed oczami obraz niewiarygodnych zniszczeń spowodowanych zamachem na np. Warszawę, wybuchy wulkanów, powodzie, tajfuny, tsunami i tym podobne czarne wizje nadchodzącego dnia. I chociaż stwierdziłam z lekkim uśmieszkiem na ustach, że taka mała bombka spadająca na Sejm byłaby wybitnie inteligentnym rozwiązaniem politycznych problemów kraju, wolałam jednak dzień niezwykły pozytywnie. Chociaż biorąc pod uwagę piątek trzynastego... Ale dam se siana. Za bardzo dobry pomysł uznałam zagranie w totolotka, a tym bardziej, że w ten podobno niezwykły dzień była kumulacja, a urodziny moje również można zaliczyć do okoliczności sprzyjających. Nie licząc oczywiście piątku trzynastego. Z tym oto postanowieniem ubrałam się i poszłam do łazienki, aby doprowadzić się do stanu używalności. Bo do stanu zadowolenia to nigdy. I co z tego, że mi mówią, że jestem ładna? Mają specyficzne wyczucie gustu. Albo kłamią. Ja w domu lustra mam, a ślepa nie jestem, czyli kitu mi lepiej nie wciskać. O, może na przykład porwą mnie dzisiaj kosmici i zrobią ze mnie Jennifer Lopez? Takim prezentem bym nie pogardziła. To myśląc, zrobiłam sobie lekki makijaż. Co, jak co, może piękna nie jestem, ale wychodzę z założenia, że każda dziewczyna, ładna czy brzydka, powinna o siebie dbać. Przynajmniej ja. Kiedy uznałam, że ludzie mogą na mnie patrzeć, poszłam spakować klamoty na basen.
Kiedy weszłam do kuchni stanęłam i załamanym wzrokiem wpatrywałam się w stertę brudnych naczyń. Ten wzrok stał się bardziej załamany, gdy moja ukochana siostrzyczka przypomniała mi z uśmiechem na swoim obliczu, że dziś jest mój dyżur w kuchni. Musiałam więc stoczyć długą i zażartą walkę ze stertą brudnych naczyń, które, jak byłam przekonana, zepsują mi humor już doszczętnie. Na dodatek nikt mi nawet nie złożył życzeń, nie marząc już o jakimś drobnym prezencie. No cóż- “life is brutal”- jak to mawia moja kumpela.
-Mamo! Nie mam zamiaru iść z Olką na basen.
-A czemuż to?- Powiedziała moja rodzicielka, zdziwiona tym, że jej się sprzeciwiam.
-Bo tak, i koniec. Mam szesnaście lat i pora żebym zaczęła sama o sobie decydować.
-Dobrze, to sobie idź. – I to mnie naprawdę, szczerze zdziwiło.
Dostałam od mamusi fundusze na dzisiejszy dzień, dopchałam plecak kanapkami i jak go w końcu, z wielkim trudem zapięłam, wyszłam z domu. Po przejściu jakichś pięćdziesięciu metrów spostrzegłam, że na moich nogach dumnie widnieją kapcie zamiast moich pięknych, nowych pomarańczowych klapek. No to wróciłam się do domu, modląc się w duchu o to, żeby nikogo nie spotkać, a jak już spotkać, to mieć gdzie się schować. Moje feralne przeczucie mnie nie zawiodło. Zrozumiałabym, gdyby w moją stronę zmierzał dziadek, babcia, nauczycielka lub inny produkt ludzkości tego typu, ale nie. Przede mną szło cudo o czarnych jak węgiel oczach, czarnych włosach, w samych tylko dżinsach i piękną opaloną klatą. To się mogło zdarzyć tylko mi. Oczywiście, cudo był z rozrywkowym kolegą, który od razu zauważył moje kapcie rodem z Zakopanego.
-Kurczę, stary! Nie wiedziałem, że tutejsi tubylcy mają taką modę! Gdybym wiedział, wystąpiłbym w gaciach w kratę!- Oczywiście, powiedział to tak, żebym słyszała. Postanowiłam mu się odegrać, zresztą, należało mu się.
-O jejku! Miastowi! Krążą słuchy, że od drugiej wojny światowej żaden się nie zapuścił w te strony.- Skierowałam się w stronę tego rozrywkowego- Koleś, jak ty możesz chodzić w takich łachach(gość miał na sobie typowe ubranie hiphopowca- m.in. spodnie z kroczem na wysokości kolan)-Mogę wam zrobić zdjęcie? Nikt mi nie uwierzy, że was widziałam!- Wyciągnęłam więc wypasioną komórę i strzeliłam im kilka fotek, na co obaj przystali ze śmiechem i poszłam. Przynajmniej miałam zdjęcie Cuda. Tylko to mnie ucieszyło.
Kiedy po tych wszystkich wydarzeniach, kiedy znalazłam się w końcu u Agi, po opowiedzeniu jej wszystkich dotychczasowych zdarzeń, po piszczeniu na widok zdjęcia Cuda, udałyśmy się na basen. Ukochana kumpela pamiętała o moich urodzinach i sprawiła mi typowy dla szesnastolatki prezent, a mianowicie: błyszczyk, cień do powiek ( z brokatem!), lakier do paznokci a poza tym jeszcze pudełko czekoladek, które po piętnastu minutach zakończyły swój słodki żywot w naszych brzuchach. Wreszcie dotarłyśmy na basen, rozłożyłyśmy nasze klamoty, posmarowałyśmy się wodoodpornym kremem do opalania i wskoczyłyśmy do wody. Z uśmiechem stwierdziłam, że mam piękną opaleniznę. I wtedy stało się. Zgadnijcie, kto właśnie wykonał mistrzowski skok „ na główkę” na drugim końcu basenu?! Oczywiście moje Cudo. Oczywiście Aga też go zauważyła.
-Aga zwijamy się stąd!- Wycedziłam, wzięłam ją za rękę, ale...
-Za późno... Zdaje mi się, że on właśnie się tu zbliża, kraulem, i to w zawrotnym tempie...- Reszty nie słyszałam, ponieważ znalazłam się pod wodą, której zresztą się napiłam, lecz po chwili wyciągnęły mnie jakieś wielkie łapska- poza nimi widziałam tylko czarne spodenki. Po wynurzeniu zobaczyłam właściciela czarnych spodenek i łapsk, sprawcę mojego niedoszłego utopienia się. I jak to zodiakalny Lew, skoczyłam na niego z pazurami, drapiąc jego piękną, opaloną klatę ze słowami:
-Ty idioto! Gdzie masz oczy?! Chciałeś żebym się utopiła?!
-Przepraszam...-Powiedział patrząc się na mnie tymi swoimi czarnymi oczętami, (które z bliska okazały się ciemnobrązowe), ale jeżeli myślał, że to na mnie podziała, to się grubo mylił.
-Nadal uważam, że jesteś idiotą!- Powiedziałam, popatrzyłam się na niego z miną nr. 4 pt. „Pogarda” i odpłynęłam wraz z Agą, zostawiając go kompletnie zdruzgotanego.
Pół godziny później, kiedy przypiekałam się na słońcu myśląc o tym, jak bym się czuła w skórze Jennifer Lopez, gorące powietrze rozdarł krzyk
-Haallooo! Piękna!- Poznałam głos wesołka i otworzyłam jedno oko, aby luknąć cóż to za powalająca piękność wydobyła z niego ten dźwięk i ze zdumieniem stwierdziłam, że nade mną widnieje jego pryszczata morda.
-Mój kolega chciałby z tobą porozmawiać.- Rzekł wesołek.
-Tak? A z jakiej to racji ciebie tu wysyła? Czyżby się bał, że znów będzie miał bliskie spotkanie trzeciego stopnia z moimi paznokciami?- Po tym usłyszałam za sobą ten piękny, dźwięczny śmiech. To był Cudo.
-Masz rację, wspomnienie twoich paznokci jakoś nie daje mi spokoju. Chciałbym cię przeprosić za to, że cię o mało nie pozbawiłem życia.- Na chwilę mnie zatkało, ponieważ gdy spojrzałam na cudo wyglądał jak...No, po prostu młody bóg. Ale sytuację uratowała moja kochana kumpela.
-Myślę, że możemy o tym zapomnieć.-Odetchnęłam.- Ale w ramach rekompensaty za szkody moralne mojej przyjaciółki musisz pokazać się z lepszej strony i na przykład zaprosić ją na lody.- No, tego to już było za wiele! Na wstyd mnie tylko naraziła. Już słyszałam jego odpowiedź: z takimi brzydulami to ja się nie umawiam.
-Oczywiście. Akurat miałem to zaproponować.- I te słowa były dla mnie ciężkim szokiem.- To, co, pójdziesz?- Te słowa skierował do mnie.
-Eee... Dobra. – Wybełkotałam.
-Super. Spotkajmy się za godzinę przy wyjściu. Acha, i twoją koleżankę zostawimy z tym oto tutaj osobnikiem, znam go od piaskownicy i wiem, że nic jej nie zrobi. Dobrze?
-Dobrze, dobrze.- Powiedziała Aga i puściła do mnie oczko.
No to klamka zapadła. Perspektywa przebywania z moim Apollem sam na sam była wręcz niesamowita. Kolo chyba ma siostrę, skoro wie, że panny potrzebują dużo czasu żeby doprowadzić się do porządku. Postanowiłam wypróbować na nim prezenty od Agi, wyłączając cień do powiek, jeszcze by sobie pomyślał, że jest niewiadomo kim...

.................................................................................................................................................................................

Pod notką o konkursie można nadal głosować. Przypominam, że głosowanie trwa do piątku.
2006-09-11 Hallo! To ja


Jeejku... Zaczęła się szkoła i nie mam kompletnie czasu na siedzenie w necie... Przepraszam... Ale mi trudno teraz- matura!!!!!!! Jeszcze na dodatek mój kumpel z niemiec zaprosił mnie na urodziny a ja nie moge jechać przez tą piepszoną maturę! A tak bardzo bym chciała się z nim zobaczyć- ostatni raz widzieliśmy się prawie rok temu! Jak ja się za nim stęskniłam! Jestem w depresji z tego powodu. Nie mogę jechać dlatego, że: zaprosił mnie tydzień przed imprą, mieszka 1000 km ode mnie, z czym się wiąże 15 h jazdy autobusem, bilet kosztuje 500 zł a ja już rozwaliłam kase z osiemnastki- jakby mi menda powiedział wcześniej to bym jej nie wydała! Wrrr... No i na koniec jeszcze zostaje szkoła... Jakbym  do niego jechała to przynajmniej nie byłoby mnie 5 dni. I dupa! Życie jest okropne! Pozdrawiam wszystkich!
2006-09-03 No i po imprezce ;-P

Ostatnia impreza wakacji była świetna. Odejmując od tego fakt, że zgubiłam portfel ze stówą w środku ( a może mi ukradli? Nie pamiętam...;-P ). Ale i tak mi się podobało! 
Mojej kumpeli w pewnym momencie włączył się agresor, a że w pobliżu bawiły się akurat 'Lolitki' to je dorwała. Trzeba powiedzieć, że 'Lolitki' jeżdżą z nami autobusem na impre. Mają po około 16 lat, mordy jak dzieci, do tego tona tapety i dodatkowo poubierane są jak prostytutki. Dosłownie. Przesadzają z tym swoim wizerunkiem... Poza tym, są na to za młode. Stanowczo. No i dorwałyśmy je ( mi też włączył się agresor ) na sali techno. Dostały po 'plaskaczu' za całokształt i za to, że NAM zagrodziły przejście. I zaczęły buczeć.A to jest zbrodnia niewybaczalna! Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że później przyszły nas przeprosić. Naprawdę! Widocznie dotarło do nich, że zadarły z niewłaściwymi osobami... ;-P
Chciałam jeszcze obwieścić wszystkim czytającym moje notki, że....Nie podarły mi się rajstopy! Wiem,wiem... Sama jestem w szoku.
A dzisiaj wybieram się popodrywać znowu zakute łby, czyli moich ubóstwianych rycerzy. Czy wspominałam o tym, że też byłam w bractwie rycerskim? Chyba nie. To wspominam. W bractwie już nie jestem, za to moje hobby to taniec z ogniem i to mi po byciu 'damą' zostało. Pozdrawiam,
2006-09-02 Wstaję dzisiaj rano...

Wstaję dzisiaj rano... Patrzę się w okno, a tam niespodzianka! Zamiast typowej od kilku dni pogody, przygrzewa pięknie słoneczko. Od razu chce się żyć! Ztego względu zwróciłam szczególną uwagę na to, czy wstaję prawą nogą ;-)
Bardzo mnie cieszy ta pogoda również ze względu na to, że wybieram się na Międzynarodowy Festyn Rycerski w Byczynie. Rycerze są naprawdę fajni... ;-P. Około godziny 20:30 i tak pojadę na imprezę i zostawię ich samych... 
Jeejku! Ostatnia wakacyjna impreza! To dopiero się będzie dziać! Oczywiście, wszystko Wam napiszę ;-).
Podsumowując tegoroczne wakacje, po pierwsze muszę się przyznać, że nie mam jeszcze żadnych książek. Zeszyty jakieś tam mam... Mama mi kupiła ;-) Opóźniałam kupno książek aby możliwie jak najbardziej odwlec zbliżającą się naukę. No w końcu czeka mnie matura! Strasznie się jej boję... "Ale coo mi tam, ważne, że Atlas wygrywa". Pozdrawiam,
2006-08-31 Cześć wszystkim!
Chciałabym poruszyć dzisiaj temat wiary i tolerancji.. Nie wiem jak Wy, ale ja już dawno stwierdziłam, że wierzę w Boga a nie w Kościół, który jest wedłóg mnie instytucją państwową. Nie chodzę na religię, bo ksiądz wzywa do tępienia innowierców. A do kościoła też nie chodzę, chyba, że mi odbije i pójdę popatrzeć na rewię mody i ogólną pokazówkę. Pewne objawienie mówi o tym, że koniec świata nastąpi w niedzielę około południa. Dlaczego? Ponieważ w tych godzinach ludzie najbardziej obrażają Boga. Czym? Tym, że będąc w Jego domu nie uczestniczą we mszy świętej tylko myślą o 'niebieskich migdałach'. Moja koleżanka została wychowana w przedświadczeniu, że tylko osoby, które się ochszciły w 'naszej' narodowej religii mają szansę trafienia do nieba. Że reszta ludzi pójdzie do piekła. Tylko dlatego, że nie byli ochrzczeni w 'odpowiednim' kościele. I wyobraźcie sobie, że wykładał jej to ksiądz. Czy na prawdę tak ważne jest czy jesteś katolikiem, zielonoświątkowcem czy świadkiem Jiehowy? Wedłog mnie nie. Wszyscy wierzymy w Jednego Boga, tylko czcimy go w inny sposób. Dla mnie jednak nie jest ważne to, kto do jakiego kościoła należy, tylko jakim jest człowiekiem. I tak powinno się oceniać ludzi. Niestety, wszędzie panująca nietolerancja i zakłamanie utródniają to wielu osobom. To, że jednak wszyscy jesteśmy tacy sami, mamy takie same potrzeby i marzenia. A jak zgaśnie światło, to wszyscy jesteśmy czarni... Tylko nie chcemy tego zobaczyć. Pozdrawiam,  
2006-08-27 Hej ludziska!
Dzisiaj notka trochę pózniej. Odsypiałam impreze, he, he. Zabawa była świetna, czego oznaką były potargane rajstopy ;-). Pamiętam jeszcze jak przez mgłę, że na jednej imprezce mi się nie potargały, byłam wtedy w szoku. Przynajmniej, jak zwykle, znalazłam sobie temat przewodni, czyli striptiz. Taak, był striptiz. Tylko szkoda, że damski... ;-P. Babka, która zresztą wcale nie była piękna, pod koniec występu zdjęła stanik, który odkrył niezbyt duże piersi... Ogółem, to nic ciekawego. Wałek po prostu, jak to mówi moja niepełnoletnia siostra. 
 Ale jestem podekscytowana strasznie, bo jutro albo jeszcze dzisiaj przyjedzie moja starsza siostra razem z Martą. Moja siostra ( tak przy okazji to mam trzy siostry, jamniczkę i króliczkę.Same baby) mieszka we Wiedniu. Zaobrączkowała się tam z polakiem (oczywiście), który ma już jedno dziecko. To dziecko to właśnie Marta (jestem, tak jakby, jej ciocią). No, ona nie jest już dzieckiem, bo jest starsza ode mnie ;-). Nie widziałyśmy się ze cztery lata! Szok normalnie. Będzie spała u mnie w pokoju, żebyśmy się nagadały...
Już za osiem miesięcy maturaaa.... A w mej głowie wieelka dziura... Tak, tak! Nieuchronnie zbliża się kolejny rok szkolny! Jak się z tym czujecie? Ja się boję na przykład... :-(
Acha, i jeszcze zawiadamiam, że znowu jestem w konkursie... Ale ten jest spoko, bo na każdego blogowicza przypada jeden głos. Podaje się adres swojego bloga i bloga, na który się głosuje. Jak chcecie na mnie zagłosować, to podaję adres: www.mrada1.blog.interia.pl POZDRAWIAM WSZYSTKICH!
2006-08-23 Kliknijcie w linkach na 'posluchajcie' gdzieś tam na tej stronce leci jeszcze wyczadzisty teledysk do tej muzy!
Wczoraj byłam sobie u mojej matki chrzestnej. Musicie wiedzieć, że lubię ją chyba nawet trochę bardziej niż moją własną.... To jest taka agentka, że wpadam tam kiedy tylko mogę. Nawet nie zniechęca mnie to, że muszę do niej dreptać ze dwa kilometry. Mówiła mi ostatnio że przyjedzie Dorota z Wrocławia na rekonwalescencję po maturze itd. I że mam zabrać ją na imprezę (he, he, pewnie że ja wezmę...) Jak tylko pomyślałam, że Dorka może się nudzić u ciotki, to jak rycerz na rumaku (rowerze) pomknęłam, aby ją ratować ;-) Umówiłam się z nią na pizzę, pomęczyłam chrzestną i powróciłam zwycięsko do mojego królestwa.
Na tej pizzy zeszło nam tak do godziny zero, bo w pizzerii był chyba jakiś najazd przystojniaków ;-) i było na co patrzeć.  Wypiłyśmy po parę piw, języki nam się rozwiązały i nie umiałyśmy się nagadać do końca. A obie jesteśmy baardzo gadatliwe. Jak już zeszło na temat matury (ona zdawała z matmy, więc zaczęłam jej się pytać o wrażenia) to nagle stwierdziłyśmy, że nasza nie dojedzona jeszcze pizza jest już zimna. Ale umówiłyśmy się, że dzielimy się po połowie i najpierw ja jem, a ona gada i pózniej na odwrót. No i takim sposobem każda się miała okazję wygadać. Po kolejnym piwie ze wzruszeniem zaczęłyśmy wspominać " Czarodziejki z Księżyca ", rozważając próbę zbojkotowania Polsatu, żeby przestali puszczać pokemony a wrócili do tej kochanej bajki... Nie wiem jak wy, ale ja bym oglądała. Mam braki z dzieciństwa. Mam nawet jeszcze takie karteczki do segregatora z nimi. Nie doliczając dwóch T-Shirt'ów z nimi. He, he. Cwicze w nich na W-F.
Było baardzo faajnie.Pozdro dla wszystkich!
2006-08-22 Ja mieć nowa notka!

Maturzyści! Wspierajmy się nawzajem!
O dziwo wstałam dzisiaj bardzo wcześnie... Mało spałam w nocy ale przynajmniej przemyślałam sobie sprawę pt. MATURA. Początek roku szkolnego się zbliża a ja jeszcze wczoraj miałam odnośnie matury totalny mętlik w mojej kudłatej głowie. Ale doszłam do wniosku, że niech się dzieje co chce, a ja zdaję dodatkowy z matmy. A co mam robić? Matma jest chyba jedynym takim (oprócz polskiego i angielskiego) który zdawając, na pewno zdam. Do tego angielski chcę zdawać rozszerzony. Jeeeezu.... Ja jestem maturzystką! Nigdy nie myślałam, że dożyję tej chwili. Wydawała się taka odległa... Od czwartego września moim facetem będzie mister LO, szanowny pan....Egzamin Maturalny! Od tej pory będę mówić, że mam faceta i jestem zajęta.
A tak przy okazji, to chciałam się przyznać, że jestem zatwardziałym singlem. No bo po co mi to? Jak i tak po maturze wyjeżdżam, jak wielu, na zachód? Przed zakochaniem bronię się jak mogę, mam nadzieję, że wytrzymam. Tylko w tym jest taki haczyk : z kim ja pójdę na studniówkę? Stwierdziłam, że w skrajnej desperacji pojadę na impreze i każdego przystojnego ( no co, facet na studniówkę musi być reprezentacyjny, zwłaszcza przy mojej klasie) faceta będę się pytać, czy ze mną się nie wybierze na studniówkę. Naprawdę. Ja jestem do tego zdolna. Ale przed tymi krokami to jak kogoś ciekawego nie poznam to zaproszę mojego prywatnego Niemca. No dobra, polska krew w nim też płynie. Oon to jest DOPIERO reprezentacyjny... Ale, co tu myśleć o studniówce jak tu trzeba wkuwać! I to ostro... Pozdrawiam.
2006-08-19 Przed imprą...

Moja ukochana (a jakże) siostrzyczka pojechała sobie na dwa tygodnie do Wiednia, zabierając ze sobą moje nowe kolczyki w których to nawet nie zdążyłam nigdzie wyjść.... Na dodatek nie chce się przyznać, a ja już wyczerpałam cierpliwość w trakcie szukania Zaginionych W Akcji. Life is brutal, right? Ale muszę sobie jakoś radzić. W związku z wyjazdem mojej siostruni to JA muszę sprzątać cały dom, myć naczynia, gotować itd. Moja mama niestety jest ciągle poza domem i wszystko spada na moje biedne, pryszczate plecy. Bogu Dzięki, już skończyłam i zaczynam upiększać się na imprezę. Na twarzy mam chropowatej konsystencji błoto koloru pomarańczowego, które już powoli zastyga, co jednak nie przeszkadza mi w pożeraniu kiełbasy porwanej szybciorem z lodówki. W jedzeniu to ja wolę raczej konkrety: bigosik, golonka, schabik.... Mniam. Wszyscy mi się dziwią dlaczego nie przejmuję się zbytnio swoją wagą ( ważę 59 kg. nie jest chyba tak zle?) i wyglądem dopóki nie opowiem im o moich traumatycznych przeżyciach. Otóż, w trakcie swojego krótkiego, aczkolwiek bardzo ciekawego pożycia na tej planecie miałam okazję przeżyć bliskie spotkanie trzeciego stopnia z zawodowymi modelkami. Nigdy wcześniej nie słyszałam tylu zakompleksionych osób. Jedynym tematem rozmowy u każdej z nich było : "och!jakie ja mam grube uda!". Widząc, że te słowa wypowiada modelka, do tego chuda jak wieszak, pozbyłam się wszystkich (no, prawie) kompleksów. Swoją drogą, to chyba nie jest normalne, że modelki, z tą świadomością, że są modelkami, mają jeszcze kompleksy. Nie doliczam do tego faktu, że kompleksy nie przeszkadzały im w chodzeniu w samych ręcznikach...

Pozdrawiam! 
P.S.Jutro będą wrażenia z imprezy ;-)

2006-08-18 Jestem sobie ja.

Dla kogo ja właściwie to pisze? Po chwili zastanowienia stwierdzam, że piszę po to, żeby potem to przeczytać i z siebie się trochę pośmiać. Tyle już wiadomo.

Zacznijmy od wiadomości ogólnych. W zasadzie to nazywam się Marysia, ale mówią na mnie Marian. Ja tego nie wymyśliłam, ale zdążyłam się już przyzwyczaić. Niedawno miałam osiemnastkę (13.08). Doszłam do wniosku, że pełnoletność boli... A zwłaszcza moją tylną część ciała. No cóż, trzeba jakoś przeboleć polskie tradycje. Ogólnie swoją osiemnastkę uważam za udaną. Pojechałam z przyjaciółmi na imprezkę, a że akurat w tym miejscu miała występ Mandaryna, to była dodatkowa atrakcja. Moja siostra po jej występie powiedziała, że Mandaryna jest "brzydka jak kocie gów*o". Ja się z nią zgadzam, chociaż sama piękna nie jestem, ale jakiś zmysł estetyczny mam. Najlepiej było jak wspólnie z koleżanką próbowałyśmy trafić wskazującym palcem do nosa...Mój palec w efekcie wylądował w uchu mojej koleżanki. Pamiętam jeszcze jak przez mgłę że jakiś niezidentyfikowany osobnik postawił mi szampana. Do tej pory zastanawiam się co się z nim stało, bo ja go nie spróbowałam. Niestety.

Powrót do domu był długi i męczący. Trafiłam gdzieś około godziny 6:30, po czym poszłam spać.Nie spałam jednak długo ponieważ zaczęli się zjeżdżać goście. Po długim i męczącym dniu i połowie nocy (mój kochany rodziciel miał kompanię do świętowania i jakoś mu zeszło, tylko się dziwił że ja nie piję ) spałam przez cały poniedziałek. Takim oto sposobem obudziłam się we wtorkowy poranek. Zaznaczam, że nadal miałam kaca. Około godziny 16:15 siedziałam przy dużej kawie z moimi czterema koleżankami. Dialog przebiegał mniej-więcej tak:
1.-Wiecie że dzisiaj jest impreza w XY?
2.-No co ty, a nas jeszcze tam nie było!
1.-No to może się tam wybierzemy?
3.-Ee...Nie mamy dojazdu.
1.-No to co, zrobimy akcję dywersję i pojedziemy stopem.
(wspólnie)- Wporzo!
W efekcie koleżanka nr.1 powiedziała rodzicom ze śpi u koleżanki nr.3 (która spała podobno u koleżanki nr.1), a koleżanka nr.2 spała u mnie a ja spałam u niej. No to poszłyśmy na tego stopa... Ustawiłyśmy się po dwie. Po dziesięciu minutach koło mnie i kol. nr.1 zatrzymała się cudna bmw'ica z dwoma łysymi okazami w środku. Wsiadłyśmy i jeszcze zauważyłyśmy, że nasze koleżanki też już coś złapały. W trakcie 30 km zdążyłyśmy współnie z koleżanką załatwić z dwoma łysymi (którzy okazali się bardzo sympatyczni) że zawiozą nas wszystkie do tej imprezy (my to nawet nie wiedziałyśmy gdzie to dokładnie jest...). Zdzwoniłyśmy się więc z drógą dwójką i wkońcu i one trafiły do bmw'icy. Szczęśliwym trafem dotarłyśmy. Dwóch sympatycznych łysych na odżywkach (Krzysiu i Sebastian) zdecydowali pobawić się z nami i transportować nas z powrotem. Ach... My to jesteśmy zdolne... Party było świetne: muza cool, ludzi full. Najbardziej mnie bolała cena piwa, ale dwóch łysych okazało się w złocie więc nie było problemu. Po imprezie i wymianie wszystkich możliwych numerówodstawili nas kulturalnie do naszej miejscowości. My, nie mając w końcu gdzie spać poszłyśmy do naszego ukochanego, całodobowego baru przy drodze krajowej. Tradycjonalnie na flaczki , barszczyk i krokieta. No to zamulałyśmy tam biedne przy tych barszczykach aż tu nagle wpada siedem przystojnych facetów w mundurach wojska polskiego i czerwonych beretach. To było przeżycie w trakcie którego nam wszystkim w jednym momencie zaświeciły się oczy. Cóż to był za widok! W rezultacie ich wizyty wszystkie mamy zdjęcia w czerwonych beretach na głowie i mundurowymi po bokach.

A jutro już kolejna impreza... Napewno będzie ciekawie ;-) Pozdrawiam wszystkich!

Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
4308
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
1091
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
41
Bądź człowiekiem, daj mi głosa!
Aktualna liczba głosów:
 
324
I jeszcze na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
4831
Stali bywalcy
 
   Mój drugi blog  





















Virgin - Szansa

Byłam w tym miejscu gdzie człowiek na ziemi 
już dosięga piekła bram.
Ból i cierpienie wciąż niezrozumienie
 dlaczego właśnie ja?
Gdy sił mi zabrakło spojrzałam przez okno
 by zatęsknić jeszcze raz.
Widziałam człowieka smutny bo czekał 
nie doceniał tego co ma .

Szansę znów dostałam
Ty ją ciągle masz
Więc nie martw się
Uśmiechnij się
Nie jest tak źle 
problemy są
 lecz zdrowie masz 
by rozwiązać je
Więc nie martw się
Uśmiechnij się
Nie jest tak źle
Nie tylko Ty dotykasz dna
 by znów odbić się




Więc nie Martw się
uśmiechnij się
i doceń to że żyjesz jak ja
spraw by co dzień
 silny jak chcesz
Więc nie martw się 


W pracy problemy 
szef nie docenia
 i nie wierzy w Ciebie nikt.
Kochana zdradziła, świat się zawalił,
 dobra mina do złej gry.
Nie masz przyjaciół, od dziecka wyśmiany,
 na krok z domu nie chcesz wyjść.
Już dawno nie zjadłeś dobrego obiadu,
stara szmata zamiast drzwi.

Szansę znów dostałam
Ty ją ciągle masz
Więc nie martw się
Uśmiechnij się
Nie jest tak źle problemy są
 lecz zdrowie masz by rozwiązać je
Więc nie martw się
Uśmiechnij się
Nie jest tak źle
Nie tylko Ty dotykasz dna
 by znów odbić się
Więc nie Martw się
uśmiechnij się
i doceń to że żyjesz jak ja
spraw by co dzień silny jak chcesz
Więc nie martw się 

2 BAJKI

Nigdy nie pomyślałabym
Że mnie spotka miłość
Którą kochać chcę
Tego któremu zabroniona ja i on mi też
Mój stróż widział to inaczej
Ułożył piękną bajkę
W której już księciu jestem przeznaczona
Ale Ty nie jesteś nim
To nie jesteś Ty

Snem było życie
Dopóki Ty nie pojawiłeś się wtedy w nim

Obudzić chcę się
Wreszcie lecz nie jestem pewna
Czy też chcesz

Wiem że Ty też masz królową
Nigdy nie czułam bólu
Jakim jest myśl
Że ja nią być nie mogę 





Nasze bajki różnią się
Lecz serce jedno jest

Snem było życie
Dopóki Ty nie pojawiłeś się wtedy w nim
Obudzić chcę się
Wreszcie lecz nie jestem pewna
Czy też chcesz





Przykazania Miłości
• Miłość jest jak księżyc: 
jeśli się nie wznosi - opada.
• Miłości nie można kupić ani sprzedać
 - można tylko ofiarować.
• Miłość jest albo pokorna, 
albo jej wcale nie ma.
• Miłość, która oblicza miłość, 
nie jest prawdziwą miłością.
• Kochać, to nie znaczy
 przyzwyczaić się do kogoś drugiego.
• Kochać, to łagodnie przyprowadzić
 kogoś do siebie samego.
• Kochać, to uczynić szczęśliwym 
drugiego człowieka.
• Kochać,
 to zrobić więcej niż niezbędne.



....................................................................................................



...................................................................................
















 

"Dezyda" Virgin
Wiedząc, że życie jedno masz
Wiedząc, że szybko skończy się
Czy ci nie szkoda biernie trwać?
Czy ci jest nie żal trwonić dni?
Dam ci recepte na to byś
Mógł kiedyś usiąść i jak ja
zaśpiewać o tym, że ty też
nie przegapiłeś swego dnia

Ludzie widzą to co jest
I pytają "czemu tak?"
Ja choć śniłam, wciąż pytałam "czemu nie?"

Bo los jest zawsze w moich rękach, a
Bóg zawsze po mej stronie wiernie trwa
Tak czynie by nie krzywdzić nic innych
Nie krzywdze też siebie, mam swój świat
Znalazłam droge i nie skracam jej
Kierunek zawsze miłość wskaże mi
Pamietam życie skarbem jest wielkim
Więc mam tą odwage by odkryć go

Nie bój się stawiać czoła tym
Którymi rządzi pieniądz zła
On się nie liczy wtedy gdy
Swój bilans duszy zrobić masz

Ludzie widzą to co jest i pytają "czemu tak?"
Ja choć śniłam, wciąż pytałam "czemu nie?"


"Będe dziś szlona" Virgin
Rozsypały się planety jak dojrzałe grona
Rośnie wokół serc magnetyzm, będę dzis szalona
Pogubiły wszystkie rzeczy, nazwy i imiona
Nic ich z tego nie wyleczy, będę dziś szalona.








Mogę wniebogłosy śpiewać, fruwać nad dachami
Wokół kwitnacego drzewa tańczyć godzinami
Lub samotnieć nieprzytomna jak na polu wrona
Nie odezwie się nikt do mnie, bedę dziś szalona

Jestem sobie wciąż nieznana, ale to się zmieni
Czuje sie zaczarowana, nie dotykam ziemi
Nic nie będzie już jak kiedyś
Zaraz się przekonasz
Rozsypały się planety, będe dzis szalona 






Kocham w różnych językach


1.Albański - Te dua
2.Apacze - Sheth shen zhon
3.Angielski - I love you
4.Arabski - Ana ahebik
5.Armeński - Yes kez si'rumem
6.Baskijski - Maite zaitut
7.Bengalski - Aami tomaake bhaalo baashi
8.Brazylijski - Eu te amo
9.Bułgarski - Obicham te
10.Celtycki - Ta gra agam ort
11.Chiński - Ai oi ngee
12.Chorwacki - Ja te volim
13.Czejenowie - Ne mohotatse
14.Czeski - Miluji te
15.Duński - Jeg elsker dig
16.Esperanto - Mi amas vin
17.Estoński - Mina armastan sind
18.Etiopski - Afgreki'
19.Filipiński - Iniibig kita
20.Fiński - (Ma") rakastan sua
21.Francuski - Je t'aime
22.Grecki - S'agapo
23.Gruziński - Me shen miqvarhar
24.Hawajski - Aloha wau ia 'oe
25.Hebrajski - Anee ohev otakh
26.Hindi - Mai tumse pyar karta hoon
27.Hiszpański - Te amo
28.Indonezyjski - Saya cinta padamu
29.Irański - Mahn doostaht doh-rahm
30.Islandzki - Eg elska thig
31.Japoński - Kimi o aishiteiru
32.Jugosłowiański - Ja te volim
33.Kambodża - Bon sro lanh oon
34.Kataloński - T'estimo
33.Kambodża - Bon sro lanh oon
34.Kataloński - T'estimo
35.Korean - Nanun dangsineul saranghamnida
36.Korsykański - Ti tengu cara
37.Kurdyjski - Ez te hezdikhem
38.Libański - Bahibak
39.Litewski - Tave myliu
40.Łaciński - Amo te
41.Łotewski - Es tevi milu
42.Macedoński - Te sakam
43.Majów (jukatański) - 'in k'aatech
44.Malajaski - Saya cintakan kamu
45.Maltański - Jien inhobbok
46.Niderlandzki - Ik hou van je
47.Niemiecki - Ich liebe dich
48.Norweski - Jeg elsker deg
49.Pakistański - Mujhe Tumse Muhabbat Hai
50.Perski - Tora dost daram
51.Portugalski - Eu amo-te
52.Rosyjski - Ja vas liubliu
53.Rumuński - Te iubesc
54.Serbochorwacki - Volim te
55.Serbski - Ja vas volim
56.Słowacki - Lubim ta
57.Słoweński - Ljubim te
58.Somalijski - Waan ku Jecelahay
59.Srilanka - Mama oyata arderyi
60.Syryjski - Bhebbek
61.Szwedzki - Jag a"lskar dig
62.Tamilski - Naan unnai kadalikiren
63.Telugu - Ninnu premistunnanu
64.Thaiski - Khao raak thoe
65.Tunezyjski - Ha eh bak
66.Turecki - Sizi seviyorum
67.Ukraiński - Ja tebe kochaju
68.Urdu - Main tumse muhabbat karta hoon
69.Węgierski - Szeretlek
70.Włoski - Ti amo

*^*
...::: Mowa Kwiatów :::...
DALIA-spójrz na mnie łasawym okiem
FIOŁEK-skromność nie pozwala mi żywić nadziei
FREZJA-szanuje cię
GOŹDZIK BIAŁY-jesteś słodka
GOŹDZIK CZERWONY-moje serce tęskni za tobą
GOŹDZIK RÓŻOWY-nigdy o tobie nie zapomne
GROSZEK-wierzę w naszą przyszłość
HIACYNT-cierpię przez ciebie
IRYS-zufaj mi
KONWALIA-jesteś piękna
KROKUS-cieszę się, gdy cię widzę
LILIA-mam czyste uczucia
MARGERYTKA-jesteś najpiękniejsza
MIECZYK-będę walczyć o ciebie
MIMOZA-na twój widok ogarnia mnie wielka czułość
NAGIETEK-moje zamiary są uczciwe
NARCYZ-jesteś bez serca
NIEZAPOMINAJKA-nie zapomnij o mnie
ORCHIDEA-jesteś najbardziej zmysłową kobietą pod słońcem
PETUNIA-wierzę w ciebie
PIERWIOSNEK-miłość jest przed nami
PIWONIA-otaczam cię opieką
PRYMULA-nie bądź nieśmiała
RÓŻA BIAŁA-kocham cię miłością czystą, platoniczną
RÓŻA CZERWONA-kocham cię do szaleństwa
RÓŻA RÓŻOWA-będziesz ze mną szczęśliwa
RÓŻĄ ŻÓŁTA-pozostańmy przyjaciółmi
RUMIANEK-jestem ci wierny
STOKROTKA-jak dobrze być obok ciebie
TULIPAN-dobrze mi z tobą
ŻONKIL-jestem potwornie zazdrosny



.
Chcesz się ze mną skontaktować?
Temat:
Treść:
Podpis:
E-mail:
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL